|
Dariusz Wołowski
W polu karnym
|
Powrót sobota, 28 listopad 2009, 11:11 Messi i Ibrahimovic gotowi na RealPo to Barca zdobyła pięć koron, a jeszcze latem wydała na wzmocnienia 100 mln, po to Florentino Perez przebudował Real kosztem 270 mln, by Gran Derbi stały się największym piłkarskim hitem w każdym zakątku świata. Starcie wagi ciężkiej na Camp Nou już jutro Casillas, czy Valdes? Ronaldo, czy Messi? Iniesta, czy Kaka? Ibrahimovic, czy Benzema? Xavi, czy Xabi Alonso? A może ktoś z drugiego szeregu jak Higuain, Henry, Lass, Keita, Pique, Pepe, Alves, Marcelo? – wszyscy mają dość klasy, by być bohaterami niedzielnego meczu. Z piłkarzy obu drużyn największe wątpliwości dotyczą stopera Realu Raula Albiola, który doznał urazu w pojedynku Ligi Mistrzów z FC Zurich i być może jutro będzie musiał zastąpić go młody Garay. Wszyscy inni są ponoć zdolni do gry, co można uznać za cud w wypadku Barcelony, która jeszcze przed tygodniem zdawała się być w rozsypce. Tymczasem Marquez, Abidal i Toure wyleczyli grypę, a Ibrahomovic i Messi kontuzje. Trenują normalnie, a ojciec i agent Argentyńczyka zapewniał, że po urazie mięśnia nie ma śladu. Na wszelki wypadek Txiki Begiristain przypominał jednak, że Barca może wygrywać i bez Messiego. Jedno jest pewne: gdyby nawet Barca wyszła jutro na Camp Nou osłabiona, łez Pepa Guardioli nikt nie zobaczy. Jeśli w chwili prawdy w Champions League, z długą listą nieobecnych, drużyna potrafiła zgnieść Inter, to znaczy, że młody trener specjalizuje się w poszukiwaniu rozwiązań, a nie alibi. Jutro Barca stanie przed kolejną wielką szansą udowodnienia, że od rzymskiego finału Champions League czas pracuje na jej korzyść, i w dalszym ciągu jest nr 1 w Europie. Tamten mecz z Manchesterem Utd jest bolesnym wspomnieniem dla Cristiano Ronaldo. Carles Puyol wygrał z nim wszystkie kluczowe pojedynki, a jeszcze Portugalczyk musiał bezradnie patrzyć jak w środku boiska Xavi, Iniesta i Messi grają w „dziadka” z jego kolegami. Rzymski finał kosztował Ronaldo „Złotą Piłkę”, którą za kilka dni odda Messiemu. Dziś Dani Alves (wtedy wystąpić nie mógł), pozwolił sobie na uszczypliwość, że „Cristiano już zakosztował przyjemności gry przeciw Barcelonie”. Pytany przez dziennikarzy ile bramek chciałby zdobyć na Camp Nou, Ronaldo wypalił: „10, 20, albo jeszcze więcej”. Zadra musi głęboko tkwić w jego sercu. Przez chwilę wydawało się, że i Ronaldo ominie „el clasico”, ale badania w Amsterdamie wykluczyły kolejną operację stawu skokowego. Dziś Portugalczyk jest zdrowy, żądny gry, może jednak nie wytrwać 90 minut. Jeśli mecz z Realem jest testem dla Barcy, to starcie z Katalończykami dla nowej drużyny Królewskich najcięższym egzaminem. Wydając latem 270 mln euro na transfery Florentino Perez marzył o wszystkim, co ma wielki rywal: tytułach najlepszej drużyny w Hiszpanii i Europie. Zespół Manuela Pellegriniego jest liderem Primera Division, ale wciąż go krytykują za grę nudną i bez stylu. W trzech meczach z rywalami wyższej klasy (z Sevillą i Milanem), zdobył zaledwie punkt. Porażka na Camp Nou potwierdziłaby teorię, że wielkie inwestycje Pereza wystarczyły na Deportivo, Xerez, Tenerife, lub kolejny triumf derbowy nad rozbitym Atletico. Tego wszystkiego Królewscy mogli jednak dokonać bez Ronaldo i Kaki. Obaj wielcy gracze, o których Real zabiegał od lat obiecywali udowodnić, iż są warci kwot, które za nich zapłacono (w sumie 160 mln). Dotąd odnalezienie swojej roli w zespole sprawiało im poważny kłopot, Camp Nou to jednak takie miejsce, gdzie w 90 minut wszystkie piłkarskie grzechy można unieważnić. Motywacja jest więc ogromna - osobista i zespołowa. Bo jeśli drużyna jest w stanie wywieźć choć punkt z Barcelony, znaczy, że ma potencjał, by wystąpić w finale Champions League na Santiago Bernabeu. Największe marzenie Pereza, podzielają wszyscy jego pracownicy. Dlaczego Real, choć wciąż nie wypracował stylu, a jednak tak często wygrywa? Czy to geniusz Xaviego sprawia, iż sposób gry Barcelony jest nie do podrobienia? Czy młodość i wykształcenie Guardioli przewyższa doświadczenie Pellegriniego? Czy to trener Realu, czy raczej jego prezes ustali skład i cele na Gran Derbi? – w morzu pytań i odpowiedzi będziemy tonąć zaledwie do jutra (godz 19, Camp Nou). Ma Premier League spotkania Wielkiej Czwórki, do której próbuje wedrzeć się Manchester City (jutro o 17 Arsenal gra z Chelsea). W Hiszpanii wszystkie te emocje kumulują się w „el clasico”. Choćby Sevilla i Valencia gały nie gorzej niż Real i Barcelona - ten mecz jest ponad wszystkie, a w tym roku wygląda jeszcze bardziej wyjątkowo. Drużyna Pepa Guardioli stała się przez ostatni rok światowym punktem odniesienia. Od jesieni 2008 Barca zdobyła pięć trofeów, wygrywając po drodze oba mecze z Realem wbijając mu osiem goli (2:0 i 6:2). W tej grze wszystko szybko się jednak zmienia: wystarczy sięgnąć pamięcią wstecz o półtora roku, kiedy na Santiago Bernabeu gracze Barcy fetowali rywali robiąc szpaler, a potem przegrali 1:4 w zawstydzającym stylu. Jutro ostateczne rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadną, ale zwycięstwo jednej z drużyn będzie nie tylko prestiżowe, ale też znaczące. Morale zwycięzców sięgną siódmego nieba. |
![]()
Księga gości O piłce w Interia.pl
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zobacz wizytówkę użytkownika » dariuszwolowski.znajomi.interia.pl | ![]() |
blog.interia.pl |
Komentarze
Kace może i owszem, ale pisanie tak o CR, który napykał 12 bramek w 8 chyba meczach jest jednak przesadą.
Odzieranie Realu ze stylu i oskarżanie o nudę to też opinia na wyrost. To, jak Real Pellegriniego ma grać można było zaobserwować choćby w pierwszej, świetnej połowie meczu z Milanem na San Siro. Nie potrafią Królewscy jeszcze utrzymać stałego poziomu gry, ale w każdym niemal meczu mają wyraźnie lepszą jedną połowę. Potrafią zagrać fajne akcje w ataku chociaż oczywiście daleko im jeszcze do monolitu.
Nie jest to drużyna, która może pojechać na Camp Nou i stłamsić Barcę (póki co w ogóle takiej nie ma), ale tak krytyczne opinie o grze Królewskich, mam wrażenie, że są bardziej spowodowane oczekiwaniem całego świata, że horda nowych i świetnych zawodników zacznie z marszu grać brasilianę. Zaraz ktoś wypomni, że to sam Perez nadmuchał balonik, ale oprócz słów Pereza jest jeszcze piłkarska rzeczywistość i każdy trener mówi o tym, że potrzeba sporo czasu na zbudowanie drużyny. Jesień Wasza, wiosna nasza :)
czy ronaldo wpasowal sie w ten team?moim zdaniem real gral lepiej bez niego niz z nim w skladzie mimo ze wyniki osiagal lepsze.juz dawno twierdzilem ze nie jest to pilkarz wplywajcy na ogolny obraz.to pilkarz ktory potrafi rozstrzygac spotkania.jednak jest bardzo indywidualny.jakos kaka wydaje mi sie lepszym pilkarzem dla tej druzyny, mimo ze tez nie zachwyca i gra na poziomie tego z milanu w ostatnim czasie.jeszcze nie tak dawno wszyscy zgodnie twierdzili ze to kak jest decydujacy a nie ronaldo.zbawiciela zrobiona z crisa bo jego kontuzja zlozyla sie na slabsze rezultaty.tylko ze wlasnie w tym samym okresie reAL pokazal sie w paru momentach z najlepszej strony...
Real grał najlepsze mecze pod nieobecność CR, bo progres odbywa się w czasie. Drużyna sukcesywnie pracuje, rozumie się coraz lepiej to i nie dziwota, że im dalej w sezon tym lepiej grają. CR rzeczywiście nie jest piłkarzem decydującym o obrazie gry zespołu, ale o wynikach już tak. Właśnie sprawdziłem - mimo prawie dwóch m-cy przerwy tylko Messi przewyższa jego zdobycz bramkową i to zaledwie o jedno trafienie (12-13). CR jest liderem klasyfikacji strzelców LM. No jak można pisać o gościu z takimi statystykami (jak by wyglądały gdyby nie kontuzja?), że nie odnajduje się w grze?
mysle ze mozna.wystarczy poogladac jak gra a nie patrzec tylko w statystyki.na wynik wplyw ma jak najbardziej i o tym nie raz wpsominalem.nie chce sie klocici.to odczucia i to nieobiektywne.czas progres z wsyztkim sie zgadzam ale nie mam zamiaru tak tego upraszczac....od jutra criss zaczyna etpa gry w druzynie juz wmiare poukladanej wiec bedzie okazja do bardziej rzetelnej oceny.uwazam jednak ze jego obecnosc wcale nie musi przyniesc poprawy gry.wrecz przeciwnie...myslalem ze criss strzeli 9 bramek a nie 12...ale az tak nie sledze...
Ja jestem mocnej wiary, że Real jednak wygra albo przynajmniej zremisuje spotkanie, ale nie wlepiam mu zwycięstwa przed startem. Po co w ogóle pisać takie bzdury.
Wiadomo gdzie Barca jest silna a gdzie Real, obie 11 mają niezaprzeczalne atuty by wygrać. Mecz wieczoru niedzielnego, Real i Barca może wygrać, przegrać lub zremisować pisząc za klasykiem. Ale ani w Madrycie ani w Barcelonie tragedii nie będzie (no chyba, że porażka będzie okazała). Sezon jest długi, ten mecz ma wartość trzech punktów i myślę, że trenerzy i działacze myślą w tych kategoriach. Nie będą lub raczej nie powinni ryzykować zdrowia swoich najlepszych piłkarzy, dla jednego spotkania (mimo to mam nadzieję, że CR wyjdzie na pełne 90 min- On chyba też ;-]).
Inną sprawą jest wiara i duma kibica, i tu powstaje motywacja piłkarzy. To my ją nakręcamy i to my żądamy od nich 100%wego poświęcenia. Prawdą jest, że co roku je dostajemy. W tym roku pewnie, też ją dostaniemy a Ronaldo i Messi w szatni wywalczą wyjście w podstawowej 11tce, pomimo zagrożenia odnowienia kontuzji.
Ten sezon ogólnie jest bardzo wyjątkowy, szykuje się wiele spotkań o bardzo wysoką stawkę. Czasem sportową, czasem biznesową lub prestiżową. Obok finału i półfinałów mistrzostw świata, finału Ligi Mistrzów i finału Pucharu Narodów Afryki są właśnie te dwa klasyki. Zderzenie dwóch wielkich klubów splecionych równie mocno historią jak sprzecznym podejściem do teorii budowania drużyny piłkarskiej. Są to dwie najbardziej wyrównane siłowo drużyny w Hiszpanii a może nawet i w Europie, jedna już naoliwiona znakomicie działająca maszynka, druga wymagająca naoliwienia ale z nowymi złotymi częściami, które wymuszają szacunek i respekt u przeciwnika oraz kibica. Tak więc niech wam- kibicom Barcelony, czy jak tam się zwiecie, się nie wydaje, że mecz będzie jednostronny, to jest inny bardziej ambitny i o większych umiejętnościach i możliwościach Real. To jest Real, który desperacko poszukuje spełnienia i to czyni Go jeszcze bardziej silnym i niebezpiecznym dla Barcelony.
Podsumowując:Przypomina mi się fragment filmu- Królestwo Niebieskie z Orlando Bloomem w roli Baliana podczas rozmowy z Saladynem, po zatwierdzeniu przez pierwszego warunków kapitulacji:
Balian: Co warta jest Jerozolima?
Saladyn: NIC...
Saladyn: WSZYSTKO!!!
masz racje w tym co mowisz,czas tylko czas,wszystko przyjdzie wraz z Nim.Real pokazal juz ze potrafi{zlosliwi wytknal porazki ze staruszkami lub Sevilla} a na styl pracuje sie troche. Mimo wszystko ten Real bez stylu jest pierwszy w La Liga w LM czyli pogloski o jego kiepskosci sa mocno przesadzone. A co do Pereza smiem watpic czy On wydal tyle kasy by wygrywac GD tylko,wydaje mi sie ze glebsza przeslanka jest to by Real wrocil na swoj tor znow byl liczaca sie druzyna i On sam wie ze potrzeba czasu{mimo ze chcialby wszystko juz}. A CR9 moze roztrzygnac kazde spotkanie i watpie ze bedzie tej druzynie bardziej przeszkadzal jak to nie ktorzy pisza. Bez wzgledu na wynik to nie bedzie koniec rywalizacji La Liga jest dluga faktycznie zyska tylko morale tego ktory zwyciezy,jedna i druga druzyna ma mile wspomnienia z GD i wie jak je wygrywac. Cieplego przyjecia Real tam miec nie bedzie ale :"Kocham, gdy na mnie gwiżdżą. Oznacza to bowiem, że się mnie boją".
Obstawiam remis a moze ten ktory ostatnio nie strzela w Realu Benzema da im zwycienstwo 0:1 {ulubiony wynik Realu ostatnio}
"Bez wzgledu na wynik to nie bedzie koniec rywalizacji"
Będzie. El Classico to odrębne rozgrywki. Z bardzo rzadkim terminarzem spotkań, przez co tak wyczekiwane. Możesz mieć sezon do d..., ale jeśli wygrasz Gran Derby kibice Cię nie zlinczują.
Kibice Barcy, powinniście przybić piątkę Perezowi. To jego zasługa, że ten mecz rozgrzał piłkarski świat. Na goal.com pełno informacji, artykułów, analiz. Wszystkie sportowe portale podgrzewają atmosferę - blogerzy blogują, dziennikarze donoszą, istny pierdolnik Cały świat się jara, dużo bardziej niż zazwyczaj. Real rzuca wyzwanie mistrzowskiej Barcie. Wkrótce pierwsze starcie.
Se myślę, że to wkrótce docenisz. Może jeszcze nie tym razem, ale od tej pory GD będą przez czas dłuższy miały okazję stać na wyższym poziomie. 4:1, 2:6? Może w końcu doczekamy się obydwu drużyn w wielkich składach i dyspozycjach, bo zazwyczaj ich dobre okresy przebiegają jak sinusoida i cosinusoida. A El Classico obecnych drużyn ma szansę stać czymś z historią nieporównywalnym. Ten mecz za rok może mieć poziom niebiański (oby).
moze masz racje.a patrze na to jak zwykle bo juz od dawno mnie to pochlania:)oczywiscie ze transfery realu zrobily ogromny szum.to plus 3 korony i te zachwyty nad grą barcelony powodują,ze zrobiło sie glosniej.rownie dobrze mozna napisac ze nalezy podziekowac guardioli albo szkolce barcelony albo laporcie:)itd.perez probuje powstrzymac ten cykl barcelony wyjatkowy ktory ciagle ma szanse na bycie jeszcze bardziej spektakularnym.
zainteresownie wokol tego GD bardziej wynika z ciekawosci.nastpne gd bedzie rownie glosne o ile druzyny swoja wielkosc beda potwierdzac juz na boisku a nie tylko w mediach.nie tylko robiac glosne transfery.ale przede wszystkim grajac piekna pilke.
nastepne GD moze miec juz poziom galaktyczny:):)
a co do tych tak GD to inny rozdzial lecz jak sam zauwazyles troche zbyt rozdmuchany ostatnio, to zawsze byly derby Europy zawsze ciekawe widowiska lecz po prawdzie to mecz o 3 punkty i na tym etapie rozgrywek nic nie przesadza jeszcze. Napiecie jest to w koncu GD i jako fan Relu zawsze bedzie mnie elektryzowalo GD.
ale sam powiedz czy zawsze trzeba sie deklarowac nawet na sile??? zawsze trzeba stanac albo po jednej albo po drugiej stronie???
Pozdrawiam
Co do określania się na siłę jest oczywiście złym rozwiązaniem, ale fałszywe pozostawanie obiektywnym jest jeszcze gorsze. ;)
Bardzo się też zdziwię, jeśli w jedenastce Realu nie wybiegnie Ronaldo. Nie po to Floro wydał ponad 90 baniek by w takim meczu ten siedział na ławie. A że nie jest jeszcze gotowy na taki mecz to już zupełnie inna inszość. Gdyby to zależało od Pelle, pewnie wpuścił by Portugalczyka na ostatnie pół godziny. No ale w przeciwieństwie do Barcy, trener Realu zbyt wiele swobody w podejmowaniu decyzji nie ma...
Emocje rosną. Ewentualna porażka to zjebany cały tydzień, tak więc - Barca, do boju!;-)
Piekna historia El classico
Hmm, ale kto wie, może Sevilla jeszcze odwróci losy tego spotkania. Na razie jednak nic na to nie wskazuje...
Jutro Benzema 2, Ronaldo i Xabi Alonso po 1.
Wielki Madryt nadchodzi! Santiago Bernabeu bylby jutro po meczu dumny!
Hala Madrid!
E Viva Espana!!!
daruj sobie te "E Viva Espana".
przede wszystkim jesteś Polakiem, dopiero później fanem Realu.
(na meczuPolska-Hiszpania tez tak krzyczysz?)
Perez nawet prowadzi treningi,Pellegrini nie ma nic do gadania.
Ronaldo z kontuzją grał z Atleti z Milanem itd.to i z Barcą zagra,nawet jeśli nie będzie gotowy, oczywiście po rozkazie nadtrenera.
Nie ogladam polskiej ligi, reprezentacji polski nie przestane ogladac pomimo poziomu jej grajkow a Furia Roja bedzie zawsze mi bliska.
Jesteś mega optymistą jeśli liczysz na to że duet Perez-Valdano nie wpieprza się Pelle tam gdzie nie powinien. O ile mnie pamięć nie myli deklaracja Pelle, że kończy z rotacjami miała miejsce po słynnym spotkaniu u Floro zaraz po bęckach z trzecioligowcem...